Menu

XXXVII Maraton pieszy im. Andrzeja Zboińskiego w Puszczy Kampinoskiej

  • Maraton Kampinoskiego Parku Narodowego, organizowany jest przez oddział PTTK Mazowsze. W sobotę, w październikowy wieczór wystartowaliśmy na trasę maratonu przez KPN. W starcie nocnym wzięło udział 204 zawodników, a cała lista zamknęła się 350 chętnymi. Maraton zakończyło 322 startujących.Noc była dość chłodna, parowało z ust. Gdy szliśmy groblami przez bagna na ścieżkach było sporo kałuż i błota, które utrudniały poruszanie, ale przy zgaszonej latarce gwiazdy odbijały się w takich sadzawkach, więc można był to wypatrzeć i nie zamoczyć za bardzo butów. Marsz w lesie bez latarki jest moim zdaniem przyjemniejszy i „mniej straszny” – bo snop światła przed Tobą sprawia, że po bokach masz absolutną ciemność – no i setki par czerwonych oczu wilkołaków widzą z daleka oświetloną sylwetkę wędrowca… W zasadzie od północy, aż do samej mety towarzyszyła nam mgła, która oświetlona bladym światłem księżyca, tuż przed nowiem, delikatnie przeciskała się między drzewami – tworzyło to magiczny wręcz klimat: nad głową czarne korony drzew, z pomiędzy których prześwitywało rozgwieżdżone niebo. Wspomniana mgła spowijała okoliczne drzewa, a poświata księżyca rzucała nań cienie drzew, które wydałoby się że żyją własnym życiem. Co jakiś czas słychać usłyszeć można było odgłosy lasu (po raz drugi w życiu słyszałem puchacza!!), gdzieś w pobliżu trasy przemarszu słyszałem również charakterystyczne chrząkanie dzika, no i oczywiście szum drzew… CUDOWNIE Szliśmy przez lasy, łąki, drogi i bezdroża – po twardej ziemi, po miękkich groblach, delikatnej ściółce po piaszczystych wydmach, po szutrze i na koniec asfalcie (5 Km z Farmułek do Lasocina). Są wyniki: na 50 Km startowało 204 zawodników, udało mi się zdobyć 28 lokatę – dumny jestem bo to mój pierwszy start w tego typu zmaganiach. Do mety dotarłem o 5:08 w niedzielę. Pomyślałem, nieźle, ale z drugiej strony, jako piechur zadziwiło mnie, że najlepsi zakończyli 50Km z czasami 4h… Podejrzewam, że wszyscy Ci goście z czasami poniżej 7 godzin to BIEGLI całą trasę. Przez cały dystans szedłem raźnym krokiem, wyprzedzając po kolei wydawałoby się wszystkich, dopiero na 40 kilometrze (po drugim punkcie kontrolnym) wyprzedziła mnie roześmiana para w termoaktywnych, kosmicznych strojach (podejrzewam że po prostu niechcący zasiedzieli się przy kubku herbaty), przemknęli w ciemny las i szedłem dalej sam przez jakiś czas..

    Udostępnij...Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInPin on PinterestShare on VKShare on Tumblr
  • sprzęt turystyczny

    Zapisz