Menu

Czy warto przychodzić na warsztaty otwarte?

  • Cykl warsztatów survival to, dla nas instruktorów, szansa rozwoju własnego i szlifowania warsztatu, a ich otwarta konwencja daje możliwość podzielenia się wiedzą z ludźmi ciekawymi świata przyrody i tzw. autonomii w outdoorze. Program jest swobodny, nakierowany na poszczególne dziedziny (tj. jedzenie, ogień, woda itd.), a uczestnicy mogą podejść do niego swobodnie – brać lub nie brać udziału w zajęciach,  my i tak kształcimy się wkoło.
    Dzisiejsze warsztaty dotyczyły jedzenia w terenie, a jedzonko, jak zwykle w takich wypadkach – nie tylko do posmakowania. Dzisiaj raczej nikt nie mógł narzekać, że dla kogoś brakło. No, frytek mogłoby być więcej.

    Podsumowując, liznęliśmy/chrupnęliśmy:

    1. na ciepło bulwy/korzenie – topi* (słonecznik b.), wiesiołek
    2. na ciepło – babka szerokolistna, igliwie sosny, pokrzywa zwyczajna
    3. na zimno, przegryzane, próbowane, nie wszyscy wzięli do ust – żołędzie dębowe, rdest ostrogorzki, pokrzywa zwyczajna, szczaw, owoce głogu, owoce berberysu zwyczajnego, rokitnik zwyczajny, gwiazdnica błotna, nasiona babki.

    Uczestnicy poznali cechy, pokrój i stadia dwóch roślin, tak by bezbłędnie jej rozróżniać: wiesiołek dwuletni i dziewanny. Choć rośliny znacząco różne i pomyłka wydawałaby się niemożliwa, to jednak lekcja godna zapamiętania. Nie obyło się bez ciekawostek takich jak zastosowanie konyzy kanadyjskiej lub rozpoznanie jednej z szamańskich roślin, z rodziny psiankowatych.
    Łącznie bliżej przyjrzeliśmy się 15 gatunkom roślin. Całkiem nieźle, a poznanie przez doświadczenie z pewnością pomoże zapamiętać grubo ponad połowę materiału.

    Pozdrawiamy i zapraszamy na następne warsztaty w sobotę 19 X 2013. Tym razem pojedziemy dalej na wieś i poznamy bliżej ogień.

    Tekst: Sergiusz

    Redakcja: Łukasz

    Udostępnij...Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInPin on PinterestShare on VKShare on Tumblr
  • sprzęt turystyczny

    Zapisz