Menu

Tatry 2010

  • Chodzenie po udeptanych ścieżkach na ogół nie kojarzy nam się z surwiwalem. Przejście choćby najdłuższym oznakowanym szlakiem, jakoś nie przemawia do nas – skoro to szlak, to gdzie tu ryzyko, gdzie sztuka przetrwania, gdzie walka o życie?

    Proponuję inne podejście do zagadnienia poruszania się po szlakach turystycznych. Otóż odpowiednio przygotowana trasa, może zamienić nasza wędrówkę w prawdziwą szkołę życia – to dobry sposób na sprawdzenie siebie i ekipy, z którą będziesz ruszał na kolejne eskapady. Ileż to razy pełni zapału koledzy, zadeklarowani surwiwalowcy i twardziele, odpuszczali dalszą przygodę, nie mogąc poradzić sobie z własnymi słabościami i lękami. Zwykły deszcz, brak ciepłego obiadku lub wzmożony wysiłek potrafią zniechęcić niejednego ‘kozaka’ i sprawić, że zawróci z obranej ścieżki.

    Tatry zachodnie (1800 m.n.p.m.) wraz z Tatrami wysokimi (2500 m.n.p.m.) stanowią doskonały teren do wypadów i moim zdaniem są swojego rodzaju egzaminem dla grupy podróżników, bądź samotnego wędrowca. Góry zweryfikują przygotowanie fizyczne członków zespołu, stopień integracji grupy, pracę w zespole, umiejętności radzenia sobie ze stresem, elastyczność w zmianie planów i dostosowania się do nowych warunków. O tak, góry sprawdzą to wszystko…

    Wybrana przez moją ekipę (Ada, Aneta, Przemek i ja) trasa wiodła wzdłuż granicy Polsko – Słowackiej, szczytami gór i przełęczami, od Doliny Chochołowskiej do Rys. Na noclegi schodziliśmy do dolin i spaliśmy na podłogach w schroniskach PTTK. Nie było nocowania pod gołym niebem, budowania szałasów i żywienia się tym co znajdziemy, nie było walki z niedźwiedziami i wilkami… a mimo to była to pierwszoligowa szkoła przetrwania.

    W sumie przeszliśmy 95,4 Km w sześć dni ( + jeden dzień na rewitalizację zespołu).

    pierwszy dzień 21,5 Km : Pobudka 6.00 Gubałówka – Spyrkówka – Butorowy W.- Kiry – Siwiańskie turnie – Polana Chochołowska – Schronisko PTTK

    drugi dzień (38,5Km) 17 Km : Pobudka 5.00 Schronisko PTTK – Grześ – Rakoń – Wołowiec – Jarząbczy W. – Starobociański W. – L.karb – Ś. Przełęcz – Ornak – Schronisko PTTK

    trzeci dzień (50km) 11,5 Km : Pobudka 6.00 Schronisko PTTK – Polana Tomanowa – Chuda polana –Ciemniak – Małołączniak – Kondratowa Kopa – K. Przełęcz- Schronisko PTTK

    czwarty dzień (50) 0 Km : cały dzień laby na hali Kondratowej i wizyta rekreacyjna na Giewoncie

    piąty dzień (62,8km) 12,8 Km : Pobudka 5.00 Schronisko PTTK – Przełęcz pod Kondratową K. –Kasprowy W. – Liliowa P. – Świnica- Zawrat – Kozia P – Zadni staw – Schronisko PTTK

    szósty dzień (69,6km) 5,8 Km : Pobudka 6.00 Schronisko PTTK – Świstówka – Schronisko Morskie Oko –Czarny St. Pod Rysami – Schronisko Morskie Oko

    siódmy dzień (95,4km) 25,8Km : Pobudka 5.00 Schronisko Morskie Oko  – Rysy – Chata pod Rysami (SŁOWACJA) – Rez. Dolmie. — Popr. Peso – BUS DO ZAKOPANEGO/Polanica Schronisko Morskie Oko  – Schronisko PTTK w dol. Roztoki

     ósmy dzień – powrót do domu…

    Planując trasę należy pamiętać o uwzględnieniu wielu czynników takich jak np.:

    • obciążenie plecaka,
    • kondycja fizyczna uczestników,
    • warunki pogodowe,
    • żywieniowe
    • lub chociażby częste postoje na zrobienie pamiątkowych zdjęć.

     

    Choć na mapach turystycznych wyraźnie zaznaczone są czasy przejść poszczególnych odcinków, to w praktyce czas przejścia może się znacznie wydłużyć – tak było w naszym przypadku…

    Dla przykładu podam, że trasę :

     Schronisko PTTK ORNAK – Polana Tomanowa – Chuda polana –Ciemniak – Małołączniak – Kondratowa Kopa – K. Przełęcz- Schronisko PTTK na KONDRATOWEJ

     o długości ok. 17 Km i zaplanowaną na ok. 11h, przeszliśmy w niecałe 15h – czyli czas przemarszu wzrósł o 27% względem planowanego!

    W powyższym przypadku, musieliśmy dostosować tempo marszu do najsłabszego w danym dniu uczestnika wyprawy, którego dopadł kryzys – pod wpływem zbyt ciężkiego ekwipunku i zbyt krótkiego czasu jaki osoba wymagała na aklimatyzację.

    Pamiętać należy, że każdego w końcu dościgną chwile słabości, z takiego czy innego powodu i nikt się ich nie ustrzeże, można je tylko przezwyciężyć. Nie ma innej metody. (no, może powrót do domciu i ciepłych bamboszy).

    O pięknie Tatr i widokach jakie zastaliśmy nie będę pisał, a i zdjęcia tego nie oddadzą – tego trzeba doświadczyć i na własnej skórze poczuć prażące słońce, silny suchy wiatr, krótkie acz treściwe gradobicia i ulewy… Jak można opisać moment gdy dolina, która jest przed i pod Tobą, nagle pochłonięta zostaje przez  chmury, które zaczynają w końcu owiewać Ci twarz i ograniczają widoczność do tego stopnia, że szlak znika na twoich oczach, a Ty wisisz na łańcuchach 2000 m.n.p.m. …

     

    W przeprawie przez tatry przetrwanie polega na ciągłej walce z samym sobą i swoimi słabościami, na obserwowaniu warunków pogodowych i odpowiedniej reakcji, na podejmowaniu decyzji rzutujących na dalsze losy wyprawy. Demokracja nie jest zła, choć czasem przydaje się  decydujący głos, czyli na przykład:.

    „ Wiem że jesteście zmęczeni, ale powrót na dworzec zajmie nam tyle samo czasu co, przejście  do kolejnego punktu naszej marszruty. Tam zrobimy dzień odpoczynku i tam podejmiemy dalsze decyzje co do losu wyprawy.”

     Lęk wysokości potrafi sparaliżować człowieka, drżenie mięśni spowodowane długotrwałym wysiłkiem zniechęca do dalszej wędrówki, chłodzący wiatr i palące słońce to mieszanka która zamienia niezabezpieczoną skórę twarzy w skwarkę. Trzeba dbać o siebie nawzajem. Wsparcie towarzyszy potrafi pomóc w przekroczeniu pooranej turniami przełęczy, komuś kto odkrył w sobie lęk przestrzeni. Nieznaczne odciążenie plecaka towarzysza, przez przejęcie części ekwipunku ma duże znaczenie dla kogoś kto opadł z sił – taka osoba wiedząc, że plecak jest lżejszy, ruszy dalej (choćbyśmy przepakowali jedynie parę skarpet – ot autosugestia)

    Przemoczona i przemęczona ekipa zrezygnuje z dalszej podróży jeśli nie poprawimy na czas morale. My postanowiliśmy czwartego dnia wędrówki, będąc już w dolinie Kondratowej, podreperować stopy, zjeść w końcu ciepły posiłek, poleżeć sobie na słoneczku, a wieczorkiem wypiliśmy jedno piwo (na cztery osoby !) – wszystko to razem stanowiło dla nas niesamowity wręcz zastrzyk pozytywnych wibracji i umożliwiło dalszą podróż.

    Także decyzja co do godziny wyjścia w góry może rzutować na bezpieczeństwo podróżników (z zasady im wcześniej wyjdziesz, tym większą masz szansę na dłuższy okres sprzyjającej pogody, po południu zwiększa się ryzyko wystąpienia burz konwekcyjnych).

     

    Ekwipunek – im lżejszy tym lepiej:

    • Zmniejsza się ryzyko poważnej kontuzji (zły krok przy wadze 70kg nie będzie tak drastyczny w skutkach jak zły krok przy obciążeniu 90kg)
    • Pozwala zachować energię i siły na dłuższy odcinek drogi
    • W krytycznej sytuacji najsilniejszy człowiek zespołu będzie mógł przetransportować nasz bagaż

     

    Proponuję ograniczać ekwipunek do wagi maksymalnie 15 Kg, w przypadku scenariusza ‘przemarszu’, pamiętając że wystarczy jedna zmiana ubrania! Pod koniec dnia przepierka i następnego dnia suszenie na plecaku – ty maszerujesz, a słońce i wiatr robią swoje. Kosmetyki i higiena – wystarczy kostka mydła – człowiek się umyje, a i pranie można zrobić… Jednym słowem – minimalizm.

    W przypadku bytowania ‘stacjonarnego’ ekwipunek może ważyć dużo więcej – nie będziemy go przecież nosili 12h dziennie, tylko zostawimy w obozie, a w trasę zabierzemy niezbędnik i prowiant.

    Zagrożenia – ograniczę się do kilku, tych najbardziej rzeczywistych – choć jest ich bez liku…

    • Kontuzje/uszkodzenia ciała: maszeruj metodą Małych Pewnych Kroczków, nie podnoś wysoko nóg gdy teren to umożliwia, patrz pod nogi. Jeśli chcesz podziwiać widoki, zrobić zdjęcie etc. zatrzymaj się i upewnij, że stoisz stabilnie i na stabilnym gruncie, dopiero kontempluj. Gapiostwo kończy się przynajmniej zwichnięciem…
    • Pogoda: Naucz się obserwować niebo, w górach załamanie pogody następuje bardzo szybko, masz 10 – 30 minut na reakcję. Jeśli nie zdążysz zejść do doliny, znajdź miejsce poniżej szczytu, które osłoni Cię przed wiatrem (z deszczem poradzi sobie ubranie przeciwdeszczowe, które oczywiście zabrałeś ze sobą w góry) może to być nawis skalny, wnęka w skale etc. Marsz kontynuuj jak piekło ustanie…
    • Zwierzęta:
    1. Niedźwiedzie: (niskie zagrożenie) najprościej jest je po prostu omijać szerokim łukiem, lub przeczekać aż przejdą sobie spokojnie. Nie skradaj się, bo zaskoczony niedźwiedź może Cię zaskoczyć. Nie zbliżaj się, bo sprowokujesz go do działania defensywnego. Idź zawsze w grupie.
    2. Kozice(!): (niskie zagrożenie) część populacji przyzwyczajona do ludzi, potrafi pobodać zbyt pewnego siebie turystę, który nie poczęstuje kanapką.
    3. Żmije: (wysokie zagrożenie) koniecznie patrz pod nogi! Węże lubią się wygrzewać na szlakach, a ich ubarwienie dość dobrze je kamufluje. Ukąszenie żmiji zygzakowatej, to potrzeba natychmiastowej pomocy lekarskiej, a ze szlaku schodzi się kilka godzin…
    • Fizjologia:
    1. Wyziębienie: nie możesz dopuścić do sytuacji gdy przemokniesz do suchej nitki, jeśli się to stanie i nie masz szansy szybko się wysuszyć i ogrzać – wzywaj TOPR 18 206 3 444 lub 601 100 300. Koniecznie weź ze sobą folię NRC w apteczce, którą będziesz miał przy sobie.
    2. Odwodnienie: góry to duży wysiłek, pij dużo. Zaopatrz się w bidon, lub jeszcze lepiej system hydracyjny i korzystaj z niego. Pij małymi łyczkami i pij często, zanim poczujesz pragnienie.
    3. Osłabienie: jeśli słabniesz, zjedz czekoladę, przy tak wzmożonym wysiłku jakim jest wędrówka pod 45-80 stopniowe podejścia, jedna tabliczka czekolady dziennie to właściwy zapas energii. Gdy jesteś osłabiony częściej występują zawroty głowy, które uniemożliwią Ci dalszą podróż i sprzyjają potknięciom i niekontrolowanym ‘bujnięciom’ (często w stronę przepaści..)

    Pamiętać należy, że częste odpoczynki na trasie nie są wskazane. Po pierwsze wydłuża się czas przemarszu, po drugie człowiek traci ten ‘rozpęd’ i częściej będzie wymagać postoju, a w końcu odmówi dalszego marszu. Iść należy powoli, mozolnie, systematycznie, starać się nie zmęczyć i nie zatrzymywać.

    Nam udało się przejść wyznaczona trasę, z mniejszymi lub większymi odstępstwami od planu pierwotnego. Przezwyciężyliśmy samych siebie, niektórzy dotknęli swoich granic, a doświadczeni przez góry śmiejemy się teraz z drobnostek dnia codziennego, które burzyły nasz spokój. Nabraliśmy dystansu do siebie i  świata, teraz bardziej doceniamy wartość życia…

     

    Udostępnij...Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInPin on PinterestShare on VKShare on Tumblr
  • sprzęt turystyczny

    Zapisz