Menu

Escape Evasion Military Survival – także dla cywili

  • Środek nocy, półksiężyc co jakiś czas prześwituje przez pochmurne niebo. W zagłębieniu terenu pod lasem, po drugiej stronie łąki zgromadziła się mgła. Jeśli tylko uda się tam przeniknąć, drużyna lekkiej piechoty będzie niewidoczna dla patroli wojsk obrony terytorialnej. To jest szansa. Ubranie klei się do ciała od wieczornej rosy i potu, ale  mimo chłodu, zamaskowane sylwetki nie drżą z zimna. Ciągłe napięcie, obserwacja wyznaczonego sektora, nie czas na letarg. Po kolei zanurzają się w noc. Najważniejsze, żeby zobaczyć patrol, nim patrol zobaczy ich… cholera, tam na przecince jest dwóch gości! Wszyscy GLEBA!

    fot. survival.olsztyn.pl

    To brzmi jak sytuacja rodem z filmów akcji, o komandosach, Navy Seals, Specnaz i całej maści gości wymazanych zielonymi farbami na twarzach i dzierżących śmierć w rękach.
    Tak naprawdę to sytuacja faktyczna podczas ćwiczenia Escape Evasion Military Survival (EEMS), ułożonego przez Kubę Dorosza i jego kompanów z organizacji Strzelec.

    Słyszeliście kiedyś o Związku Strzeleckim „Strzelec” Organizacji Społeczno-Wychowawczej? Raz czy dwa obiło mi  się o uszy, ale zupełnie zbagatelizowałem sprawę, choć organizacja swoimi początkami pamięta jeszcze J. Piłsudskiego. Repliki broni, ćwiczebne „gumikałasze”, goście poprzebierani w mundury i bawiący się we wojsko – brzmi jak jakaś zabawa dla ‘małolatów’. Gdybym nie wziął  udziału w ćwiczeniu zorganizowanym przez dowódcę Jednostki Strzeleckiej 4016 Olsztyn, nigdy bym nie wyszedłbym z błędu i nie dostrzegł czegoś więcej niż bezproduktywnej zabawy.

    fot. survival.olsztyn.pll

    To co otrzymałem patrząc od strony stricte survivalowej, to faktyczny test umiejętności przeżycia, w de facto nieznanym terenie, zróżnicowanych warunkach pogodowych i głodową racją żywnościową. Wszystko w kontrolowanych warunkach, ale uczestnicy dostali olbrzymią swobodę działania, ograniczoną w zasadzie tylko zasadami i celem ćwiczenia. EEMS jest mocno oparte na realiach amerykańskiej instrukcji SERE i choć to sztuka wojny, to polecam wszystkim świadomym cywilom. To doskonały trening hartu ducha i samokontroli.

    fot. survival.olsztyn.pl

    EEMS poprzedzone było szkoleniem przygotowawczym – taka jednodniowa ‘unitarka’, gdzie zapoznaliśmy się ze sposobem funkcjonowania drużyny lekkiej piechoty obsługi broni, planowania taktycznego i kilku innych zagadnień. Przyznaję nie sposób przekazać tak wielką wiedzę w tak krótkim czasie, niemniej jednak pozwoliło to na wprowadzenie ludzi takich jak ja, w realia ćwiczenia i zgranie zespołów Strzeleckich z różnych regionów kraju.

    Pod względem organizacyjnym, koledzy z survival.olsztyn.pl wyznaczają naprawdę wysoki poziom, co zasługuje na podkreślenie. Wszyscy uczestnicy dostają jasne i konkretne informacje, zabezpieczenie medyczne na miejscu, wyznaczony obszar działań, logistyka, kontakt, bezpieczeństwo – to tak właśnie powinno wyglądać. Całość zajęć, to prawdziwy przyczynowo – skutkowy ciąg zdarzeń. Na takie rzeczy warto zwracać uwagę wybierając organizatora…

    Polecam każdemu i z niecierpliwością czekam na kolejna edycje… Wy też szykujcie się i wypatrujcie zapowiedzi.

    Łukasz Tulej

    Udostępnij...Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInPin on PinterestShare on VKShare on Tumblr
  • sprzęt turystyczny

    Zapisz