Menu

Fala upałów – wiecie co robić?

  •  

    Uwielbiam taką pogodę. Słońce, upał – całą zimę na to czekałem. Pamiętam jak kiedyś przemierzałem egipską pustynię z ‚Marcusem’, odczucia były podobne, tylko zieleni jak na lekarstwo. Lejący się z nieba żar i wysoka temperatura, nawet w cieniu, piekarnik...

    Przetrwanie w takich warunkach, to przede wszystkim przestrzeganie kilku podstawowych praw:

    1. pij często małymi łyczkami
    2. noś nakrycie głowy
    3. staraj się unikać ekspozycji słonecznej
    4. oszczędzaj energię

    Jeśli pijemy, to tylko niewielkie porcje napoju np. wody z jakimś dodatkiem (choćby NaCL). Sama woda nie pobudzi wystarczająco ściany żołądka do pracy, dlatego warto ją czymś wzbogacić. Zwykła sól kuchenna w niewielkiej ilości (wystarczy tyle, żeby smak wody sę nie zmienił) uzupełni elektrolity w naszym organizmie. Sok z cytryny pobudzi ściankę żołądka i doda witaminek. Napojów jest wiele, najważniejsze żeby nie pić całej butelki na raz, tylko aplikować zawartość w małych dawkach, choćby co kilka – kilkanaście minut. Jeśli długo nie piliśmy i nie chce nam się pić, to zły znak – nie wariujcie wtedy i nie odmawiajcie, gdy ktoś Was częstuje, łyknijcie trochę napoju, tak dla zasady.

    Kapelusz, czapka lub chusta uchronią naszą głowę przed maksymalnym rozgrzaniem, a co za tym idzie udarem słonecznym. Dotknijcie maski samochodu, który stoi na parkingu, nie musi być czarna, żeby była rozgrzana, aż parzy. Dokładnie taką samą energię pochłania nasza łepetyna. Warto jest nawilżyć nakrycie głowy, gdyż woda chłodzi ok 20 razy szybciej niż powietrze. Ryzyko udaru słonecznego i cieplnego spadnie drastycznie, a wierzcie lub nie, nie ma twardziela na udar.

    Mechanizm udaru nie jest zbyt skomplikowany: kończy się pot, nie ma czym chłodzić, krew się zagęszcza i transportuje mniej tlenu, a także słabiej odprowadza ciepło z poszczególnych części organizmu, w tym z mózgu. Słabo dotleniony, rozgrzany mózg, to co najmniej gwarantowane omdlenie, a wiadomo czym może się skończyć dłuższe niedotlenienie naszej galaretki. Nie będziemy w stanie samodzielnie wyjść z udaru, a o racjonalnym myśleniu możemy zapomnieć. Potrzebować będziemy pomocy z zewnątrz, która schłodzi i nawodni organizm.

    Słońce potrafi wysuszyć człowieka na wiór. Zanikają nawroty kapilarne, skóra staje się jakby mniej elastyczna, mocz jest mocno żółty, ogólne znudzenie, otępienie, rezygnacja, możliwe zawroty głowy. Parujemy przez skórę w tempie błyskawicznym, na rozgrzanej pustyni nawet 15L na dobę. Parujemy, bo w ten sposób chłodzimy nasz organizm. Woda parując oddaje ciepło, co zauważyć możemy nad jeziorami i łąkami, gdy w nocy spada temperatura. parujący pot, to najlepsze chłodzenie organizmu jakie mamy w swoim arsenale biologicznym. Jeśli nie musimy, schowajmy się w cień, idźmy mniej nasłonecznioną stroną. Choć długi rękaw wydaje się idiotyzmem, to zakrycie ciała przed bezpośrednim słońcem nie jest wcale złym pomysłem. Wilgotne od potu ubranie, również chłodzi, czasem lepiej niż odsłonięta skóra, chroni przed poparzeniami słonecznymi, stanowi termo ochronę. Popatrzcie na ludy pustyni.

    Każdy krok, niekoniecznie w upalny dzień, to wysiłek dla organizmu. Wysiłek okupiony podwyższoną temperaturą ciała, gdy do nasze mięśnie spalają to co mamy cennego. To wszystko wymaga chłodzenia – znów pot. Reasumując w gorący dzień lepiej być podróżnikiem – leniwcem i powoli piąć się na szczyt, choć może by tak się zdrzemnąć w cieniu w ten największy skwar…?

     Survival, to adaptacja, nie ma co zgrywać twardziela, jesteśmy tylko bio-maszynami.

    Dbajcie o siebie

    Łukasz

    Udostępnij...Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInPin on PinterestShare on VKShare on Tumblr
  • sprzęt turystyczny

    Zapisz