Menu

Krajna Adventure Race – Sławianowo 28-30.03.2014

  • „O rajdach przygodowych myślę jak o stopniu doktorskim w życiu. Przyjmuję cenne lekcje podczas zawodów i przekładam je na życie rodzinne, zawodowe, osobiste…” – Amerykanin Ian Adamson, jeden z najlepszych zawodników na świecie.

    KRAJNA_02

     Przygoda na najwyższym poziomie

     Rajdy przygodowe przywędrowały do Polski z Nowej Zelandii – królestwa sportów outdoorowych. Powstały z inicjatywy ludzi, którzy pasjonowali się sztuką przetrwania w trudnych warunkach, uwielbiali kontakt z naturą, a do tego wszystkiego chcieli włączyć sportową rywalizację. Szczyt popularności osiągnęły w latach 90., gdy na wyobraźnię ludzi działały filmy kręcone podczas Eco Challenge – rajdów rozgrywanych w najdzikszych rejonach świata, takich jak Patagonia, Borneo czy Australia. Obecnie organizuje się wiele imprez kierowanych do osób traktujących rajdy rekreacyjnie lub chcących spróbować czegoś nowego. Pojawia się coraz więcej zawodów miejskich, a w ramach dłuższych rajdów również trasy kilkudziesięciokilometrowe, z którymi zmierzyć może się absolutnie każdy.

     

    Przygoda czeka tuż za rogiem

     

    Zapraszam do udziału w Krajna Adventure Race, niezwykłym rajdzie przygodowym, łączącym w sobie bieganie/trekking, rower i kajak, a także wiele ciekawych zadań specjalnych. Rajdy przygodowe to okazja do przeżycia czegoś niezwykłego, zasmakowania zespołowej rywalizacji, to także świetny sposób na odwiedzenie i poznanie ciekawego terenu. Tym razem spotykamy się na Krajnie.

    W czasie Krajna AR będziecie mogli zmierzyć się z dwiema trasami o różnym stopniu trudności:

    • 50 km – rajd przygodowy składający się z etapu pieszego, rowerowego, kajakowego i zadań specjalnych. Start w zespołach dwuosobowych. Trasa 50 km z założenia ma służyć rekreacji i dobrej zabawie – nie jest tutaj potrzebny żaden specjalistyczny sprzęt ani super sprawność. Wystarczy chęć wzięcia udziału w przygodzie.
    • 180 km – rajd przygodowy składający się z etapu pieszego, rowerowego, kajakowego i rolkotrekingowego plus zadania specjalne. Start w zespołach dwu i czteroosobowych (w zespole 4-osobowym zawsze musi startować minimum jedna osoba płci przeciwnej). Trasa 180 km jest przeznaczona dla osób o lepszej wytrzymałości fizycznej, na trasie spędza się nawet dobę, teren obu tras jest podobny, jednak poziom zmęczenia rośnie proporcjonalnie do dystansu.

     W zespole siła

     Rajdy są sportem zespołowym. Aby ukończyć zawody, trzeba dotrzeć do mety w komplecie – rezygnacja choćby jednego członka zespołu kończy się dyskwalifikacją. Często podczas wielogodzinnych zawodów zespół doświadcza w skompresowanej postaci takiej ilości i różnorodności zdarzeń, jaką normalnie przyjmuje się w ciągu całego roku. Wszystko jest spotęgowane, wzloty są wyższe, a upadki boleśniejsze. Co ciekawe problemami, które powstrzymują różne zespoły przed ukończeniem zawodów, wcale nie są kontuzje, choroby, defekty sprzętu, hipotermia, schodzone stopy czy zmęczenie. Powodem jest nieumiejętność współpracy. Właściwie każdy napotkany podczas rajdu problem może zostać rozwiązany, o ile zespół jest odpowiednio skupiony, zorganizowany, zmotywowany, a przede wszystkim ma dobrego lidera, który będzie nad wszystkim czuwał. Kiedy wszyscy przechodzą kryzys, musi znaleźć się ktoś, kto podejmie decyzję, kto powie: „Ruszmy się”, „Przyspieszmy”. Dobry zespół wytwarza w trudnych momentach pewnego rodzaju synergię. Wystarczy bardzo prosty przykład: Jedną osobę dopada zmęczenie, wskutek czego zaczyna zwalniać i odstawać od reszty ekipy. Co można zrobić? Zwolnić do jej tempa? Wydaje się logiczne – na kursach na przewodników i pilotów wycieczek uczy się tego, że grupa zawsze porusza się tempem najwolniejszego, ale właśnie tak zadziała grupa ludzi, którzy po prostu razem wystartowali. A co zrobi prawdziwy zespół? Najsilniejszy wyciągnie hol, druga osoba odciąży plecak, a trzecia osłoni od wiatru. W taki sposób wygrywa się zawody. Ruszając na trasę rajdu trzeba mieć obok siebie ludzi, na których zawsze można liczyć.

     

    A na trasie…

     

    Trasy wyznaczone na mapie punktami kontrolnymi wiodą niekiedy setkami kilometrów przez góry, lasy, bagna, pustynie, dżungle i inne „okoliczności przyrody”. W terenie punkt kontrolny to odblaskowy lampion plus perforator, którym odznacza się kartę zawodnika/zespołu i tym samym potwierdza się obecność na danym punkcie. Zawodnicy noszą ze sobą cały niezbędny sprzęt, który od czasu do czasu mogą uzupełniać w tzw. strefach zmian (na „przepakach”). To miejsce, w którym zmienia się dyscyplina i w którym ma się dostęp do wcześniej zdeponowanego sprzętu.

    Co zabrać na rajd?

    Zawodnicy potrzebują własnego roweru, sportowego stroju i plecaka, w którym będą nosić niezbędne wyposażenie: jedzenie, napoje, dodatkowe ubranie i wyposażenie wymagane przez organizatora. Zazwyczaj jest to: kompas, apteczka, folia NRC, latarka/czołówka, telefon komórkowy, dowód osobisty oraz gwizdek. Dodatkowo na etapy rowerowe potrzebny jest kask, oświetlenie i zestaw naprawczy. Bardzo przydaje się mapnik rowerowy – obrotowy element mocowany na kierownicy, dzięki któremu można czytać mapę podczas jazdy. Na większości imprez zabronione jest korzystanie z nawigacji GPS. Kajaki oraz sprzęt alpinistyczny najczęściej dostarcza organizator, ale w przypadku takich dyscyplin jak rolki sprzęt trzeba mieć własny.

    Zadania specjalne

    Oprócz standardowych dyscyplin w trakcie rajdu pojawiają się również zadania specjalne, zazwyczaj alpinistyczne: mosty linowe, zjazdy na linach, podejścia pionowe oraz kątowe, elementy wspinaczki. Czasem są to rzeczy proste i niewymagające wysiłku, a niekiedy dość ekstremalne i widowiskowe, jak zjazdy linowe z rowerami czy wychodzenie po linie z płynącego kajaka. Poza zadaniami alpinistycznymi zdarzają się również eksploracje jaskiń, sztolni, bunkrów, zadania zręcznościowe czy nawet logiczne.

    Milion wrażeń na godzinę

    Po co się tak męczyć? Właściwie nie wiem. Stojąc na starcie każdych zawodów ze świadomością, że przez kolejne kilkadziesiąt godzin będę w ruchu, niezależnie od pory dnia czy nocy, zawsze zadaję sobie pytanie: „Co ja tu znowu robię?” – mówi Kuba Wolski, zawodnik rajdowy i jeden z organizatorów Krajna AR. – Jednak minutę później pytanie staje się retoryczne. A gdy po zawodach zasypiam nad talerzem z gorącym posiłkiem, moja podświadomość już myśli o kolejnym rajdzie. Rajdy to studnia z napisem „satysfakcja”. Zawsze można wyciągnąć z niej pełne wiadro i poczuć się lepiej. Po pięciu latach regularnych startów wiem już, że nie warto szukać granicy własnych możliwości… Ona najzwyczajniej w świecie nie istnieje.

     

    Więcej informacji: www.krajnaar.hillsprint.pl

    Udostępnij...Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInPin on PinterestShare on VKShare on Tumblr
  • sprzęt turystyczny

    Zapisz