Menu

Linia Bushcraft Helikona – krzesiwo Firespark

  • krzesiwo Firespark

    krzesiwo Firespark

    Kolejne krzesiwo na rynku…

    Tak sobie od razu pomyślałem „no nie oszukujmy się przełomu nie będzie”. Co jeszcze można wymyślić w dziedzinie krzesiw? Na zajęciach zeszlifowaliśmy chyba wszystkie odmiany i twardości, w różnych wariantach, łącznie z automatami.. Uchwyt, rdzeń, blaszka do krzesania. Jednak w dobie gonienia króliczka, każdy łowca z pewnością zwróci uwagę na produkt zaprojektowany przez uznanych polskich survivalowców, dla uznanej polskiej firmy, choćby po to, żeby sprawdzić cóż to oni wymyślili. Opluć lub pochwalić, jak to w internecie. 

    Wyróżnia się czymś to krzesiwko

    Mil Tec, Primus, Helikon Firespark

    od lewej: Mil Tec, Primus, Helikon Firespark

    Na pierwszy rzut oka wyróżnia się masywnością, a to już cieszy, bo sugeruje, że na „kilka” rozpaleń nam wystarczy. Wygląd taktyczny nadaje czarny aluminiowy uchwyt, z frezami i nieślizgającą się powierzchnią. Małe logo zdradza, kto projektował krzesiwo, które sprawia wrażenie jak kubotan. Sznureczek jest, stylistycznie wszystko nieźle, więc do lansu już się nadaje.

    Do porównań miałem pod ręką jeszcze Primus i Mil Teca lub coś tego pokroju – wszystko już używane, ale średnice rdzeni jeszcze widać. Na zajęciach krzesiwa Primus wiodą prym – turystycznie widoczne, wystarczająco grube, żeby nie zużyły się po kilku grupach, potrafią przeżyć kilka tysięcy odpaleń. Z kolei kupione za drobny grosz „Milteki” wyglądają na zdjęciach nieźle, ale znikają w dłoni i w porównaniu do pozostałych mają dość twardy rdzeń, co nie ułatwia nauki krzesania. (Pisząc ten akapit jeszcze nie krzesałem Firesparkiem)

    • Mil Tec 5 mm (20 zł)
    • Primus 8 mm (35zł)
    • Helikon Firespark 10 mm (69 zł)

    Czy jest bardziej użyteczne niż inne?

    schowek w uchwycie Firespark

    schowek w uchwycie Firespark

    Sam uchwyt jest jednocześnie mikro schowkiem, więc fani upychania mikroelementów survivalowych będą zadowoleni – wata ze stearyną wejdzie na pewno. Odkręcaną końcówkę uszczelnia oring, co zapewnia szczelność wystarczającą na deszcz i zanurzenie pod wodą.

    Ogromny uśmiech pojawia się już po pierwszym rzuceniu iskier. Bombastycznie dobrany stop jest wystarczająco miękki, by zrywane kawałki metalu spalały się jeszcze długo (1-2s) na żądanej powierzchni. To więcej niż potrzeba, żeby rozpalić hubkę. Co więcej, nawet niewprawne ręce dorosłego lub dzieci mogą z sukcesem z tego miękkiego krzesiwa korzystać. Na pewno mniej irytacji to przyniesie niż przy średnich i twardych stopach.

    Do lansu i do lasu

    Efekt współpracy SurvivalTech i Helikon Tex po raz kolejny przeszedł moje oczekiwania. Powstał dobrze przemyślany produkt: funkcjonalny, ergonomiczny, a i wygląd ma poważny. Mnie osobiście obydwa podmioty motywują – od samego początku samodzielnie budowali, siebie, produkt, jakość, markę, ale do rzeczy. Nie jest to największe krzesiwo jakie widziałem, ale za to tu znaleziono środek między ciężarem, wielkością i mam nadzieję ceną. Dostajemy do ręki kawał dobrego krzesiwa…

    Sam się zaskoczyłem, bo sceptycyzm brał górę, gdy zabierałem się do pisania o Firespark. Wiadomo – czym nowym może zaskoczyć krzesiwo? Wystarczyły dwa proste ruchy w produkcji, by ze standardowego krzesiwa zrobić coś co stanie się „must have” dla wielu. 

     

     

    Udostępnij...Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInPin on PinterestShare on VKShare on Tumblr
  • sprzęt turystyczny

    Zapisz