Menu

Mąka z żołędzi – usprawnienie procesu pozyskiwania

  • Jakiś czas temu Łukasz opisywał szczegółowo sposób na przygotowanie mąki z żołędzi. Jest to proces wymagający ogromnych pokładów cierpliwości, mnóstwa pracy i najważniejsze czasu.

    Zdarzają się sytuacje kiedy właśnie tego czasu najbardziej brakuje i nie możemy sobie pozwolić na czekanie na jedzenie przez tydzień lub dłużej. Jak powszechnie wiadomo żołędzie są bogate w skrobie i białko , ale jednocześnie zawierają również taninę. To ona jest odpowiedzialna za gorzki smak . Żołędzi nie należy jeść na surowo w większych ilościach ponieważ możemy nabawić się zaparcia i bólu głowy.

    Poniżej zdradzę sposób na przygotowanie sycącej potrawy z żołędzi w znacznie krótszym czasie. Zadanie jest pracochłonne , natomiast większość rzeczy można wykonać siedząc w cieple ogniska .

     Będziemy potrzebowali popiołu z drewna drzew liściastych , do zrobienia roztworu zasadowego , który pozwoli nam wyługować żołędzie. Ten proces pozbawi je goryczy i umożliwi nam ich bezpieczne spożycie. Źródła wskazują popiół z lipy jako najlepszy do tego celu. Należy przygotować dużą ilość opału, ponieważ proces gotowania trwa dość długo , oraz wody, gdyż kilkukrotna zmiana wody będzie konieczna.

    Żołędzie należy zebrać i oczyścić z szypułek. Sugeruję również opłukać je w czystej wodzie .

    Pierwszym naszym krokiem będzie obranie żołędzi z twardej skorupy. Wbrew pozorom nie jest to takie łatwe zadanie , zwłaszcza jeżeli mamy ich sporo do obrania. Z pomocą przyjdzie nam fizyka. Żołędzie , które wcześniej były zmoczone zawierają w środku wodę . W trakcie podgrzewania (prażenie) łupiny pękają i rozchylają się . Pozostaje nam jedynie zdjąć łupiny , które już tak mocno nie przylegają.

     Sugeruję rozpalić ognisko i przygotowywać popiół na ług, a jednocześnie podgrzewać żołędzie. Należy to robić ostrożnie ,  żeby ich nie spalić .

    Kolejnym krokiem będzie rozdrobnienie żołędzi , dzięki temu gotowanie będzie efektywniejsze. Uczulam aby nie przesadzać z rozdrobnieniem ponieważ jest później problem z odcedzeniem małych elementów od popiołu (można także ulokować rozdrobnione ‘owoce’ w materiałowym worku, żeby nie miszały się z popiołem i drobinkami ‚technologicznymi’).

    Jeżeli posiadamy już obrane i pokrojone żołędzie to możemy przystąpić do usuwania goryczy.

    Wskazana jest duża ilość popiołu w roztworze. Ja osobiście do menażki o pojemności ok. 0,7 litra dodaję kubek popiołu. W takim roztworze gotujemy żołędzie przez około godzinę . Jeżeli dysponujemy czasem możemy powtórzyć proces ługowania po zmianie wody.

    Następnym ważnym krokiem jest odcedzenie i płukanie żołędzi. Im bardziej się do tego przyłożymy tym większa szansa, że nie będą później chrzęścić w zębach. Jeżeli dysponujemy moskitierą możemy wrzucić całość do środka , zawinąć i płukać bezpośrednio w rzece.

    Po płukaniu, żołędzie należy przegotować w czystej wodzie z dodatkiem soli. Dzięki temu będą smaczniejsze. Wystarczy gotować je przez 20 minut. Następnie odlewamy wodę i możemy ucztować . Żołędzie po ugotowaniu mają mało wyrazisty , lekko mdły smak. Mogą stanowić podstawę do innych potraw . W wersji podstawowej traktowałbym je jedynie jako potrawę głodową .

    (Dalej pozostaje jedynie wysuszyć i zmielić na mąkę nasze żołędzie.)

     Autor: FoX

     

     

    Udostępnij...Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInPin on PinterestShare on VKShare on Tumblr
  • sprzęt turystyczny

    Zapisz