Menu

Noc Zombie – było klimatycznie

  • Przygotowania ruszyły pełną parą. Dotarłam na miejsce około godziny 18. Praca, aż wrze. Wszyscy z ochotą szukają kolejnych zadań do wykonania, aby jak najszybciej zacząć zabawę. Sprawy techniczne załatwione, więc czas na metamorfozę. Minuta po minucie do grona zombie dołącza coraz więcej ochotników. Make up, strój, w przypadku dziewczyn tapirowanie włosów. I gotowe ! Cała grupa przerażających żywych trupów gotowa do pożarcia ocalałych. A wśród nich kucharz z tasakiem w ręku, uciekinierka z psychiatryka (ja), klaun, a nawet jeden balangowicz w troszkę pomiętym garniturze się zjawił. Teraz tylko przeczytać scenariusz i zabawę czas zacząć. Każdy poznał już swoje miejsce na planie i cel gry. Najłatwiej mają zombie, ponieważ ich zadania składają się z jednego punktu zjeść ocalałych.

    Jest ciemno, na korytarzu słychać tylko podekscytowanie tłumu i nagle.. gwizdek. Nareszcie czas się odmóżdżyć. Każdy wcielił się w rolę głodnego krwi i ludzkiego mięsa potwora. Ciche szepty zamieniły się w przeraźliwe wycie i odgłosy typu „wrr.. braaain”. Szukamy, szukamy, znaleźliśmy. Świeże przekąski przemieszczają się po korytarzu, niestety podejście uniemożliwia nam biała broń w postaci miękkich siekier i łomów oraz karabinów. Pierwsza akcja, wygrali ocaleni. Zawiedzione zombie wychodzą z budynku. Podniecenie i emocje po pierwszej grze nie mogą ustąpić przez długi czas. Chwila przerwy i lecimy dalej. Następna gra to ten sam scenariusz i niestety, znowu przegrana zombie. Głodne wrażeń potwory czekają z niecierpliwością na odwet. Organizatorzy zmienili scenariusz. Może teraz nam się uda. Ja z resztą dziewczyn i jedynym, biednym Jackiem przeszliśmy do sił specjalnych, także zombie nie tracili nadziei. Jak wszyscy przypuszczali, nadeszła przegrana żołnierzy i bestie opanowały świat. Emocje wielkie, taniec szczęścia odtańczony więc gramy dalej, w końcu noc jeszcze młoda. Zombie potrzebowali takiej motywacji do działania, ponieważ później zadziwiająco dobrze im szło. Wygrana po wygranej. Poznaliśmy różne taktyki na pożeranie, więc stało się to pestką. Kilka gier za nami. Nadszedł czas odpoczynku i prawdziwego posilenia. Możemy ogrzać się przy koksownikach, najeść gorącymi potrawami z grilla i trochę odpocząć przy muzyce. Miejsca dla śpiących też nie zabrakło. Pozmywaliśmy makijaże i zaczęła się impreza. Ale w końcu trzeba było rozdać nagrody za najlepszy strój, grę aktorską, grę fair play, faworyta publiczności i nagrody pocieszenia. Dostaliśmy filmy, książki i inne ciekawe gadżety. Dla mało zmęczonych główny organizator Marcin zaproponował zwykłą strzelankę ASG. Po całej udanej zabawie towarzystwo zaczęło się rozjeżdżać do domów. Zostali tylko najwytrwalsi ( czyli ekipa sprzątająca ).

    Zabawa była naprawdę świetna, co podkreślał każdy odjeżdżający. Wnioskując z opinii przybyłych na noc zombie, trzeba zorganizować jeszcze jedną taką imprezę (nie koniecznie w halloween).

    Dziękujemy za super zabawę i liczymy na więcej.

    relacja: Karolina B.
    Udostępnij...Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInPin on PinterestShare on VKShare on Tumblr
  • sprzęt turystyczny

    Zapisz