Menu

Polska jest piękna – Podlasie

  • fot. Veronika Kirchner

    fot. Veronika Kirchner

    Łąki dookoła pokryte szronem, połyskujące tęczowym światłem milionów kryształów, w porannym słońcu i ostre, rześkie powietrze – takie Podlasie pamiętam z dzieciństwa, gdy Wielkanoc spędzaliśmy nad Bugiem, het pod Białorusią.

    Dziś odwiedziłem ten region ponownie, by zobaczyć rzeczy i miejsca, których jeszcze nie doświadczyłem. Przygodę rozpocząłem od odwiedzin zapomnianego, zdawałaby się miejsca – świątyni centrum świata, wznoszonej przez proroka Iliję w Wierszalinie.

    fot. Veronika Kirchner

    fot. Veronika Kirchner

    Piaszczysta droga, prowadząca do lasu, przez nieobecną wieś, aż do małej chatki, z ponad stuletnich belek złożonej. Starodrzew o niesamowitej fakturze powierzchni, setki rowków w miejscach gdzie słoje erodowały w czasie, powywijanych jak wstęgi tutejszych strumieni. Dotykam historii, niebywałej historii, gdyż tu mieszkał człowiek, o najwyraźniej bardzo otwartym umyśle i choć niepiśmienny, rozumiał świat i rządzące nim prawa. Kto wie, może zgodnie z przepowiedniami Polska stanie się swoistym centrum świata….?

    K20D7569

    fot. Veronika Kirchner

    Przez puszczę Knyszyńską szedłem już w śniegu, ot taki kaprys podlaskiej pogody, ale to tylko dodało smaczku mijanym źródliskom, pokrytymi mchem i porostami powalonym pniom drzew, oraz ledwie budzącej się wiośnie. Gdzie nigdzie pojawiła się już gwiazdnica, której nie omieszkałem spróbować, dodając do jajecznicy.

    Po drodze spotkałem Pana Cezarego z „Ritowiska„,  którym wspólnie zawalczyliśmy o powalenie suchej sosny, za co nazajutrz mogłem pobrykać na Kladrubach – moja klacz – „Arkadia”. Pamiętam pierwszy kontakt z końmi – gile do pasa, łzy jak mała dziewczynka i duszności, jakbym się pierwszy raz fajkiem zaciągnął.. ale po mongolskiej przygodzie alergia minęła, a cojones urosły.

    Pęd powietrza w oczy, raźny tętent konia w uszach i dobre tempo tętna szumi mi w głowie – hajda przez pola i leśne dukty! Przypomniała mi się tajga, gdy zapuszczaliśmy się między drzewa, tak poza szlak.

    Dobrze jest rzucić okiem na okolicę, w której się człowiek znajduje – stąd pomysł by wejść na Górę św. Anny, zwaną toż Kopną Górą. Z tamtejszej wierzy widokowej, widać całe pasmo gór świętojańskich, z oddalonym Białymstokiem, można też wyznaczyć kurs na rezerwat Krzemianka. 

    Przez niemal cały rezerwat położono kładkę i suchą stopą można odwiedzić serce bagien zasilane rzeczką Krzemianka, na tym odcinku nawet nie wiadomo które to rzeczka, które to bagno – z resztą co roku bobry zmieniają układ wód. Tu swoje miejsce mieli bimbrownicy, a przed nimi, jakieś trzy tysiące lat wcześniej, kopali krzemień Słowianie – choć kim byli dowiemy się dopiero, gdy odkryte zostanie miejsce ich osady – jest tajemnica do rozwikłania!

    K20D7361

    fot. Veronika Kirchner

    IMG_0126

    fot. Veronika Kirchner

     

    Zapisz

    Zapisz

    Udostępnij...Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInPin on PinterestShare on VKShare on Tumblr
  • sprzęt turystyczny

    Zapisz