Menu

Przyczajona wiosna, ukryty smak

  • Wiosna już ją czuć.

    zielona kuchnia warsztatyIdzie w kwiecistej sukience i z zielnym wiankiem na głowie. Niesie ciepły powiew wiatru i budzi przyrodę do życia. Wiosna, ach to ty!
    ZielonaStrona będzie świętować jej powrót trekkingiem po Puszczy Kampinoskiej. 25.03 wraz z grupą śmiałków odbędziemy spacer w poszukiwaniu pierwszych oznak wiosny.
    Będziemy obserwować zwierzynę i rośliny. Wydarzenie podsumujemy tak jak lubimy- przy wspólnym ognisku, czerpiąc z kociołka obfitości.

    Jednak kalendarz to jedno a przyroda to drugie.  Podczas gdy mój organizm desperacko krzyczy o witaminę D, zapasy na zimę wyszły ze spiżarni,  na noclegi w lesie zabieram coraz mniej ciepłe ubrania, gdzieś po cichutku w międzyczasie pokazały się pierwsze wiosenne dary matki ziemi.
    Wyjścia nie było. Ruszyłam na szaber. A z nikim innym tak dobrze mi się nie szabruje jak z Kasią Mikulską z Miejskiej Kniei. To było na początku marca, podczas warsztatów „Kuchnia w razie wojny”, więc chłód jeszcze mocno trzymał. Zima natomiast nie była sroga, więc rośliny bez skrępowania wychylały się z ziemi ku słońcu ogłaszając tym samym, że przyszła właśnie wiosna.

    Co można zjeść tak wczesną wiosną?

    Jest tego sporo. Pamiętać należy, że nieśmiertelna gwiazdnica dzielnie zimuje pod śniegiem, więc można ją odnaleźć o każdej porze roku. Udało mi się znaleźć również pachnący i aromatyczny szczypiorek z mikro cebulkami. Kawałek dalej rosła dzika marchew.
    Niczym rasowy dzik wyryłam z gleby korzeń chrzanu. Był i czosnaczek, mikro listki krwawnika, przemrożone kwiaty sumaka, którego ktoś magicznym sposobem przesiedlił do lasu. Tęsknym wzrokiem szukałam czosnku niedźwiedziego, ale niestety… w tych okolicach nie występuje. Ale co się odwlecze to nie uciecze…

    zielona kuchnia warsztatyZbiory wystarczyły na przygotowanie zupy chrzanowej.
    Po bądź co bądź słonecznym spacerze, ale jednak zaprawionym chłodnym wiatrem niczego lepszego nie mogliśmy sobie zgotować. Dzika marchew i mikro cebulki idealnie nadały się na bazę do zupy. Czosnaczek świetnie podkręcił jej smak i główny składnik- chrzan- rozgrzał jak należy. Sumak octowiec? Proste- lemoniada.  Szczypiorek jak dla mnie można jeść po prostu. Krwawnik też. Bez dodatków.
    W sumie każdy młody,  uśmiechający się do mnie listek tak właśnie zjadam. Uwielbiam! Można oczywiście je porwać i dodać do twarogu, humusu, czy posypać kanapkę. Każdy je jak lubi. A przepisy? Niech będą inspiracją a nie wyznacznikiem.

    Szukanie roślin tak wczesną wiosną kojarzy mi się głównie z ryciem w ziemi i chodzeniem na czworaka. Ziemia pachnie cudownie a i kryje w sobie wiele skarbów, więc kompletnie nie widzę przeciwwskazań.

    zielona kuchnia warsztatyWspomniane przeze mnie rośliny to naprawdę mały ułamek tego co można jeść  o tej porze roku.  Do dyspozycji mamy młodą pokrzywę, szczaw, babkę, kłącza perzu, kłącza pałki wodnej, no i soki z drzew i całe mnóstwo innych roślin.  Wszystko oczywiście zależy od tego skąd jesteś i gdzie wybierasz się na szaber. Trzeba więc patrzeć pod nogi i być czujnym.

    Udostępnij...Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInPin on PinterestShare on VKShare on Tumblr
  • sprzęt turystyczny

    Zapisz