Menu

Relacja z Mazury Challenge 2017 – dziękujemy!

  • To już tradycja, że gdy jezioro Kisajno skute jest lodem a okolice Giżycka pokryte śniegiem, banda szaleńców z Zielonejstrony rzuca się w czeluści tej zimowej aury, by dzięki niej przeszkolić wybrańców z zasad bytowania w outdoorze. Mówiąc krótko: piąte Mazury Challenge już za nami.

    Jak co roku postanowiliśmy wspólnie z uczestnikami stawić czoła warunkom pogodowym oraz specjalnie przygotowanym na tę okoliczność wyzwaniom. A łatwo nie było. Wiadomo- pogoda zmienną bywa. Zapowiadało się mroźnie a trafiliśmy na temperatury trochę poniżej zera. Część uczestników była początkowo zawiedziona. Jednak szybko okazało się, że radzenie sobie z wszechobecną wysoka wilgotnością też jest nie lada wyzwaniem. 

    Program jest co rok podobny, a równocześnie elastyczny. Jego poziom dopasowujemy na bieżąco do umiejętności i wiedzy uczestników. Dzięki temu zapobiegamy nudzie, rutynie i bezczynności. Staramy się, by czas szkolenia wypełniony  był po brzegi. Często uczestnicy w swoich relacjach zaznaczają, że czas był tylko na jedzenie i sen, choć i tego często brakuje. 

    Relacja filmowa Rafał Czapla z Bushcraft Zone:

     

     

     W tym roku uczestnicy podnieśli poprzeczkę bardzo wysoko. Byli świetnie zorganizowani i sprawnie radzili sobie z zadaniami, które przed nimi stawialiśmy. A były to nie lada wyzwania, bo uczyliśmy ich między innymi udzielania pierwszej pomocy w warunkach outdoorowych, w miejscach, do których nie ma szans dojechać karetka, obsługi aut 4×4, high-lifta, kirfora, zachowania się podczas załamania lodu, bytowania w warunkach zimowych. To wszystko w zaledwie trzy dni.

    Ku uciesze naszej oraz uczestników zarówno Kisajno jak  kanał do niego dochodzący pokryte były grubym lodem. Z łatwością mogliśmy przetestować to, jak zachowuje się nasz organizm po wpadnięciu do przerębla. Jeden po drugim uczestnicy wpadali do lodowatej wody w ubraniach. Ich zadaniem było jak najszybciej się wydostać , zdjąć z siebie mokre ubrania i przebrać się w suche. Prawie wszyscy odważyli się na to ćwiczenie, choć u niektórych było widać momenty zawahania. 

    Każdy z uczestników mógł sprawdzić swoje umiejętności w jeżdżeniu autem z napędem na 4 koła. Każdy też zmierzył się z bezpieczną obsługą high-lifta i kifora. Kilka prostych i podstawowych zasad, które przekazaliśmy naszym podopiecznym pomoże im uporać się z ewentualnymi  problemami z autem, które  mogą ich spotkać podczas dalekich wypraw.

    Relacja filmowa okiem Piotr Chmielarz

    No i oczywiście wiedza i ćwiczenia, których podczas tego wyjazdu było najwięcej. Pierwsza pomoc. Dzięki wykwalifikowanemu instruktorowi Felkowi, który na co dzień jest ratownikiem medycznym, uczestnicy zdobyli realne umiejętności pomagania. Nie ma tu miejsca na teorie i archaiczne książkowe metody. Pracowaliśmy wyłącznie na prawdziwym mięsie i jeszcze żywych ludziach. Co chwile coś gdzieś wybuchało. Komuś urywało rękę, kogoś przygniatało do drzewa. Konkretna teoria i dużo praktyki. Tylko taka metoda daje wymierne efekty. Zresztą… czyny mówią same za siebie. Niejeden uczestnik poprzednich edycji miał okazję skutecznie pomóc przy wypadku, udzielać pierwszej pomocy poszkodowanym. Tym bardziej rozpiera nas duma, że dzięki Mazury Challenge co raz to większe grono ludzi potrafi poradzić sobie w takich sytuacjach. 

     

    Bardzo to budujące, że nasza inicjatywa spotyka się z takim pozytywnym odbiorem oraz wsparciem. Nie byłoby Mazury Challenge, gdyby nie Miasto Giżycko, które co roku patronuje naszym szkoleniom i udostępnia nam teren nad Jeziorem Kisajno. Nie byłoby tak gorącej atmosfery, gdyby nie upominki od Hobby House. Nie byłoby tak doskonałych szkoleń, gdyby nie Velek z BlackMedic  i MedAid.  Nie byłoby również tak spektakularnych i teatralnych pozoracji, gdyby nie Gosia i Rafał z Lesovikowej ekipy. Nie byłoby nam tak ciepło w mózgownice, gdybyśmy nie mieli czapek od Brain Inside. Nie byłoby wspaniałego całokształtu, gdyby nie Feeria. Ale przede wszystkim nie byłoby Mazury Challenge bez uczestników, ich zapału, gorących serc i skostniałych palcuszków u rąk i nóg. 

    Wszystkim Wam DZIĘ-KU-JE-MY!

    Udostępnij...Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInPin on PinterestShare on VKShare on Tumblr
  • sprzęt turystyczny

    Zapisz