Menu

Relacja z II etapu projektu into the wild-Polska

  • 20140207-P2070125 Mówi się,że Bieszczady to ostatnia granica,miejsce gdzie natura wchodzi do miast no i wymarzone miejsce dla wszystkich survivalowców,wagabundów itp.

    I jedno jest pewne one takie są. Trasę którą planowaliśmy  pokonać zaliczyliśmy w 90%. Ale już przed wyjazdem musieliśmy zrezygnować z kilku rzeczy jak np.nart bo nawet w Bieszczadach nie było wystarczająco dużo śniegu. A większość tresy pokrywał lód po którym strasznie ciężko się szło. Ale niema rzeczy która jest  wstanie powstrzymać prawdziwych ludzi gór. Po drodze widzieliśmy tropy wilków,rysi,żubrów no i niedźwiedzi które w tym roku nie poszły spać.  Niestety góry pokazały nam również pazury i jasno dały nam do zrozumienia,że mają nas już dość.  W przedostatni dzień wiatr się cały czas nasilał do tego stopnia,że  w pewnym momencie już nie dało się iść a momentami nawet oddychać. Powiem bez przesady,że w tak niebezpiecznej sytuacji jeszcze się nigdy nie znalazłem.

    20140205-P2050023

     Tam mieliśmy tylko dwa wyjścia albo zostać i się poddać lub chwyć się pod ramiona i mozolnie krok za krokiem przeć naprzód ku strefie lasu. Cała ta sytuacja wydarzyła się na połoninie Caryńskiej. Niestety nie obyło się bez urazów bo po jednym żucie przez wiatr i upadku na kamienie odnowiła się kontuzja kolana ale już wszystko w porządku. Miał być wyjazd survivalowy i z pewnością był  taki w 100%. Bieszczady dały nam najlepszy trening nie tyle fizyczny co psychiczny a jak wiadomo psychologia to podstawa przetrwania.
    Więcej o projekcie:
     
    Konrad Busza
    Udostępnij...Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedInPin on PinterestShare on VKShare on Tumblr
  • sprzęt turystyczny

    Zapisz