Menu

Trwoga i odwaga

„Bohater nie jest odważniejszy od zwykłego człowieka, ale jest odważny pięć minut dłużej.”

– Ralph Waldo Emerson

Jest wieczór, ulice opustoszały, latarnie leniwie oświetlają chodniki, zasnute jesiennymi liśćmi. Ostatni autobus odjechał, a ścieżka prowadzi przez cienisty park.. Kilka kroków i w oddali widać majaczące wokół parkowej ławeczki zakapturzone postacie. Księżyc zachodzi za chmury, latarnie jakby tracą moc, przygasają pod ciężarem nocy.. Trzeba iść, to jedyna droga.. Serce dziwnie bije, aż w żołądku czuć drżenie, różne myśli kołatają się w głowie i ciężko je pozbierać. Kilka kroków na przód i słychać już wulgarne słowa i brzęk butelki. Czy przyczepią się, czy nie zwrócą uwagi?

Strach. Wszyscy znają to uczucie. Może nie odczuwali go w przytoczonej sytuacji, ale go z pewnością doświadczyli na innym polu. To uczucie może uratować nam życie, o ile nie jest zbyt silne. Dodać nam fizycznej siły, albo wstrzymać nas przed podjęciem ryzyka, którego rozmiar określamy przez pryzmat naszego doświadczenia.

Strach może również zabić. Sparaliżować. Wtedy bez ruchu oczekujemy na koleje losu. Człowiek jest tak przytłoczony zagrożeniem, zdarzeniem realnym lub wyimaginowanym, że nie chce być, chce zniknąć, nie być, być gdzie indziej, nie może jednak wykonać ruchu, wykrztusić słowa, nawet mrugnąć… Niepojęte…Ciemność nadchodzi..

Nad strachem możemy zapanować. No, w miarę. Możemy spróbować go kontrolować i po trosze wykorzystać. Najpierw poznajmy go.

Zawodnik parkour pozwoli sobie na skok z wysokości kilku metrów, przy czym dla niewprawnego skoczka będzie to duże wyzwanie. Zakładając, że ‚skoczek’ skakał dotychczas jedynie z wysokiego krawężnika, skok z kilku metrów będzie mu się wydawał nierealny. Gdy stanie na krawędzi ogarnie go strach.

To niewątpliwie niemiłe uczucie może pokonać na kilka sposobów.

  • Zwiększać stopniowo wysokość podczas treningów.
  • Obserwując, że inni dają radę, że jest to realne.
  • Pod wpływem impulsu, lub większych emocji.
  • Stosując techniki psychofizyczne.
  • „Podda się”.

 

To głowa obserwuje, zapamiętuje przetwarza, kalkuluje i mówi co jest straszne, a co nie. Strach rodzi się w głowie i dopiero opanowuje serce. Jest częścią układu. Jeśli zapanujemy nad głową, zapanujemy nad strachem. Poznaj siebie i swój strach.

  • Przykładowy skoczek, zwiększając wysokość podczas treningów, zacznie poznawać swoje możliwości. Niebawem metr, a później kilka, nie będą stanowiły dla niego wyzwania. Stojąc na krawędzi nie zawaha się.
  • Patrzy z niedowierzaniem, a jego rówieśnicy nie mają oporów przed skokiem, nawet ci wydawałoby się mniej skoczni. Jeśli oni skaczą, to nie ma się czego bać. Czyli zdobycie wiary w siebie poprzez jakiś przykład, dowód, że to jest możliwe, wykonalne.
  • Gdyby skoczek biegł na oślep, może by zachować życie, może rywalizując, to pod wpływem emocji mógłby nawet nie zawahać się przed skokiem, choć wcześniej tego nie próbował.
  • Umysł wpływa na ciało, ciało wpływa na umysł. Naczynia połączone. Gdy jesteś spokojny oddychasz spokojnie, gdy jesteś wzburzony oddech przyspiesza. Uspokój oddech. Panuj nad ciałem.
  • Poddać się przeznaczeniu, akt wiary. Wyjście hmm… ostateczne by się wydawało. Zaufać sile wyższej, losowi, bogu. Kto w co wierzy. To przynosi ukojenie. W czasach wojen, chaosu taka postawa towarzyszyła na wielu polach bitew…

Każda z tych metod ma swoje wady i zalety. W zależności od zdarzenia możemy próbować je wykorzystać, adaptując adekwatnie do sytuacji.

Mówi się że tylko wariaci i głupcy się nie boją, nie mając poczucia zagrożenia, idą śmierci na spotkanie. Możliwe, ale czasem po prostu nie warto się bać.